Pierwsza wygrana Miners, Treasures wciąż bez porażki
- Autor: Stanisław Grabowski
W pierwszej po majówce serii gier doszło do kilku ciekawych rozstrzygnięć. Na pierwszy plan wysuwa się zapowiadany przeze mnie sukces drużynowy Salt Miners. Górnicy z Bochnii pokonali niepokonanych dotąd Jumping Fugitives i czas pokaże, gdzie zajdą. Tymczasem sprawdźcie co wydarzyło się w minioną sobotę i niedzielę na parkietach w lidze MBA.
Lucky Maces - Brave Buglers 63:102
Nie było żadnej niespodzianki w sobotni poranek, choć po pierwszej kwarcie ktoś mógł jeszcze o tym myśleć (16:17). Później jednak kolega Witek założył dowiezione buty, a one same grały. Łącznie skończyły mecz z bilansem 18 punktów, 19 zbiórek i 7 asyst. Też chciałbym takie obuwie! Na poważnie to Lajkoniki powalczyły i chwała im za to. Na Trębaczy to za mało było zdecydowanie, a pięknie na instrumencie grał Gabriel Pabis (też spóźniony), autor 25 oczek (w tym 5/7 za 3), 7 zbiórek i 5 kończących podań. Jakby tego było mało double-double dołożyli wszędobylski Jędrek Niemyski oraz podkoszowy Łukasz Bełtowicz. No i stąd ostatecznie 63:102.
Golden Treasures - Fierce Dragons 93:84
Starcie dwóch niepokonanych ekip było ciekawym widowiskiem. Smoki stanęły na wysokości zadania i cały czas trzymały się dzielnie, a doświadczenie na pewno jest i było w ekipie dowodzonej przez ,,Gumisia”, Grzegorza Hynka. Miło się patrzyło na rotację w ich szeregach. Hubert Krupa widać w dobrej dyspozycji (17 punktów, 9 zbiórek). Do tego Jakub Chodziutko przypomniał (tak jakby ktoś zapomniał?), że potrafi grać. Po drugiej stronie Greg Ostertag (19 oczek) jak już widzieliście nagrywa te instruktażowe filmiki dla młodszych pokoleń. Niech Wam służą, bo Marcin pokazał, że potrafi też w lewo! No i wisienka na torcie to debiut w lidze Michała Zakrzewskiego. Popularny ,,Zakrzu” robi swoje, czyli punktuje (15 oczek) i gada. No i dobrze, bo jest barwnie i kolorowo, a nadchodzi lato więc prawidłowo. Chcecie pomarzyć? Gdyby Smoki trafiały za 3 (2/17), to… to i tak by przegrały, ale mogłoby być już bardzo gorąco.
Blue Lagoons - Rogue Jumpers 70:91
Mecz rozegrany w sielankowej atmosferze. Patryk Goszczycki delegował tylko 7 graczy z kadry 15 osobowej. Dzięki temu wyróżnił się Artur Górski. Grał koncert, miło się patrzyło z ławki i na wideo. Niestety dla nich Janosiki są minimalnie lepsze, no minimalnie.
Desert Devils - Sleeping Knights 82:89
Dwie ekipy, które nie zaznały smaku zwycięstwa stworzyły niezłe widowisko. Do przerwy całkiem fajnie grał Mati Wrześniowski. Później niestety przypalił kilka rzutów (3/20 za 3 w całym meczu), a rywale odjechali. Czy to było kluczem do zwycięstwa Rycerzy? Na pewno nie, jednak brakło chłodnej głowy kapitanowi Diabłów wśród, których dobrze dysponowany był Krzysztof Korman. Oprócz jego 32 punktów i 10 zbiórek troszkę więcej mógł dać Mateusz Jędrzejczyk (4/15 z gry, ale też 16 desek). Brakło odpowiedzi na Jakuba Turka. To był jego indywidualnie wielki mecz (27 punktów, 10 zbiórek, 8 przechwytów, 7 asyst). 19 oczek dołożył Maciek Jaworowski, który pokazał, że drzemią w nim wielkie możliwości. Coż Diabły szkoda bo deska była Wasza i to aż 60-40. Na szczęście za tydzień też jest mecz. Do boju!
Crispy Bagels - Mighty Kings 110:75
Bagietki bawią się, choć majówka się już skończyła. Ciekawe czy są filmiki z after party? Królowie w tym pojedynku nie mieli najmniejszych szans. Klasą samą dla siebie był Adam Pieczarkowski, autor 34 punktów i 8 desek. Nikodem Dąbrowski do 17 oczek, dodał 18 zbiórek i 8 asyst. Również o double-double postarali się Konrad Krzos (24,16) oraz Radek Dziewa (11 oczek, 18 zbiórek). Swoją drogą niepokonani Bagels zebrali aż 69 piłek na obu tablicach. Wynik pełen podziwu tak samo jak 110 punktów zaaplikowanych rywalom.
Great Restorers - Proud Nobles 60:100
Na razie o gospodarzach cisza, nie ma jeszcze zbyt wiele, co można by napisać. Po prostu czekam na Was cały czas, aż ruszycie, bo jedna jaskółka w postaci wygranej w tym meczu ostatniej kwarty, wiosny nie czyni. Jest już nieco lepiej, ale pracujcie dalej. W szeregach rywali ewidentnie spragniony basketu po przerwie był Mirek Robak, który nie chciał się zatrzymać. Ostatecznie licznik wybrzmiał na 41 oczkach (17/19 z gry). Do tego jak dodamy Marcina Kmiecika (12 punktów, 15 asyst! super wynik) i Pawła Czaję (13 oczek, 11 zbiórek) to wynik musiał być zdecydowanie dla Szlachty z Nowej Huty.
Cave Boys - Majestic Courtiers 78:60
W szeregach Jaskiniowców zadebiutował w końcu Marcin Kajor, choć nie był to wielki mecz lekko mówiąc. Ten rzucający obrońca trafił tylko 4 z 19 rzutów z gry (12 oczek). W zespole Pawła Paca zabrakło Adriana Kapuścińskiego, ale cała ekipa coś zagrała i to wystarczyło na Wolnych Agentów, którzy na tle mocnego rywala zaprezentowali się nieźle. Wśród podopiecznych Jakuba Musiała prym wiódł Kamil Gałaś (17 punktów, 13 zbiórek).
Salt Miners - Jumping Fugitives 94:86
Takie spotkania to sól tej gry w wydaniu 4x12 minut. Pierwsza kwarta +16 dla Mateusza Puta i spółki (35:19). Do przerwy jednym oczkiem lepsi jednak zawodnicy grającego managera Maćka Arendarskiego. Po przerwie znów atak przeprowadzili Górnicy (22:15) dzięki czemu odzyskali prowadzenie. Na wynik spotkania na pewno miała duży wpływ lepsza ławki gospodarzy (34:10). Aż sześciu Górników rzuciło przynajmniej 10 punktów, a Paweł Fleszar oprócz 14 punktów i 15 zbiórek przyćmił lidera gościa Jakuba Bubulę (3 oczka, 1/14 z gry i 17 desek). Swoje na pewno zrobili najbardziej doświadczeni Piotr Salamon (9 zbiórek, 8 asyst, 7 punktów) i również zaliczający debiut w lidze MBA Mirek Krupa (10 oczek).