Golden Treasures i Crispy Bagels już z awansem do fazy play-off
- Autor: Stanisław Grabowski
W Lidze MBA po pięciu seriach gier nadal status quo, czyli dwie ekipy dzierżą miano niepokonanych. Z jednej strony to Golden Treasures, a z drugiej Crispy Bagels, którzy w pojedynku na szczycie okazali się lepsi od Cave Boys. Sprawdżcie poniżej co innego ciekawego wydarzyło się w ostatniej kolejce.
Golden Treasures - Sleeping Knights 93:55
Posiadacze Skarbów i Złota już w pierwszej kwarcie wyjaśnili losy spotkania (24:8). Szczerze, były momenty, gdzie Rycerze się zbliżali (choćby 32:23), jednak to było maksimum tego dnia na co było ich stać. Ostatnia kwarta znów przegrana wysoko, bo aż 30:16 i ostatecznie podopieczni Grzegorza Hynka (Mirek Satora miał ponoć wolne z racji urodzin) okazali się lepsi prawie różnicą 40 oczek (93:55). Wspomniany Gumiś zaaplikował rywalom 21 oczek i zebrał aż 18 razy piłkę. Do tego 18 punktów rzucił Mariusz Flaga, a w Lidze MBA zadebiutował na dodatek jeszcze Patryk Zabawski. Ojj, tu będzie ciekawie w fazie PO. W szeregach pokonanych wyróżnił się Jakub Turek, autor 14 oczek i 16 zbiórek.
Brave Buglers - Rogue Jumpers 82:89
Janosiki były blisko remisu, ale się nie udało. Wśród Hejnalistów bardzo dobry mecz zagrał Mateusz Witek (28 punktów, 11 desek). Natomiast dla zwycięzców 27 oczek zdobył Maciej Krupa, Michael Eijofor dodał double-double (16 punktów, 13 zbiórek) i to jakoś dało im końcowy sukces.
Lucky Maces - Desert Devils 74:89
Lajkoniki są w ewidentnym dołku. Oglądam ich co tydzień i teraz brakło im tej werwy, chęci. Momenty były, ale momenty to zdecydowanie za mało na team Mateusza Wrześniowskiego. Kluczowy fragment tej rywalizacji to okres od 18 do 24 minuty, w której to Diabły były lepsze 15:6. To złożyło się na prowadzenie do przerwy 45:31. Maciej Jędrzejczyk tym razem nie zanotował monster double-double (dał „tylko” 17 punktów, 16 zbiórek), ale kapitalnie zastępował go na parkiecie Paweł Mazgaj. Center ten zapisał na swoim koncie 9 oczek i 11 desek. Do tego Krzysztof Korman rzucił 26 punktów, a Michał Kocoń 14. Tym samym dało to drugie zwycięstwo z rzędu i na pewno rozbudziło pewne apetyty. W szeregach pokonanych dwóch graczy z double-double: Kamil Góralewicz i Michał Leś (odpowiednio 15 i 14 punktów, oraz obaj po 14 zbiórek).
Fierce Dragons - Blue Lagoons 127:61
Gracze Smoków mieli założony plan na to spotkanie przez Michała Kubica, czyli trafić 10 trójek. Wpadło w sumie pięć, więc chyba będzie kara? Na poważnie to spotkanie potraktowali szkoleniowo jako przegląd kadry przed najważniejszymi meczami. Wnioski? Kacper Zdziech i Paweł Odzimkowski nie umieją się bawić. Ten drugi otarł się o triple-double (21 punktów, 13 zbiórek, 7 asyst). A Kacper, Kacperek nie odpuszczał. Kąsał z każdej strony i skończył ostatecznie z bilansem 21 oczek. Laguny znów przyszły w okrojonym składzie, z dwoma osobnikami, którzy woleli posiedzieć na ławce i pogadać niż grać. Na wyróżnienie zasłużył Kamil Chrabąszcz, który był blisko quadruple-double (15 punktów, 10 asyst, 9 przechwytów, 8 desek). W sumie to miał też jeszcze 8 strat, czyli pełen mix już wszystkiego.
Mighty Kings - Proud Nobles 75:82
Bardzo ważne starcie w kontekście fazy play-off. Szlachta z Nowej Huty dzięki lepszym ostatnim dwunastu minutom (wygrana 21:14) zapewniła sobie cenny w ligowej tabeli triumf. Ich gra po raz kolejny była oparta na „Świętej Trójce”. Po 21 oczek rzucili rywalom Mirosław Robak i Paweł Czaja. Do tego dodali odpowiednio 17 oraz 16 zbiórek. Manager Hubert Krzywda mógł też liczyć rozgrywającego Marcina Kmiecika (18 oczek, 8 desek i 6 asyst). W barwach Królów aż trzech zawodników zapisało podwójny rezultat punktowy i zbiórkowy. Niestety dla nich nie dało to sukcesu przez co skomplikowało to ich sytuację przed końcem rundy zasadniczej.
Crispy Bagels - Cave Boys 114:88
W meczu na szczycie tylko w pierwszej kwarcie Jaskiniowcy dotrzymywali kroku Bagietkom (25:23). Później na parkiecie dominowała już tylko jedna ekipa. Na prowadzeniu w ciągu 48 minut gry drużyna Karola Ścibora była prawie 40 (dokładnie 39:53). Jak przeważnie do tej pory najskuteczniejszym graczem w jego szeregach był Nikodem Dąbrowski (20 punktów). Tyle samo dołożył Konrad Krzos oraz 13 zbiórek. Po drugiej stronie szalał Marcin Kajor, autor 35 oczek. Niestety dla nich zabrakło znów Adriana Kapuścińskiego. Wtedy byłoby jeszcze ciekawiej…
Salt Miners - Majestic Courtiers 104:68
Górnicy wrócili do walki o fazę PO. Losy potyczki rozstrzygnęli od razu wygrywając pierwsze 12 minut bardzo wysoko 31:10. Wielka zasługa w tym debiutującego w lidze MBA, Szymona Lekkiego. Zawodnik ten zaaplikował rywalom 24 punkty, dokładając do tego po 6 zbiórek i asyst. W ekipie Jakuba Musiała standardowo już wyróżnili się wysocy Kamil Gałaś (14 oczek, 10 desek) oraz Mateusz Michałek (18 punktów). Temu drugiemu brakło jednej zbiórki do double-double.
Jumping Fugitives - Great Restorers 116:61
Kaziki nie mogły liczyć na wsparcie w niedzielnej potyczce Jacka Kasprzyka, który tydzień wcześniej pokazał, że stać go na wiele, a tym razem szybko opuścił parkiet z kontuzją. Niezły występ zapisał na swoim koncie rozgrywający Daniel Słaby, autor 10 punktów i 9 asyst (nieźle, mało brakło do dubelka), niestety zespół Jana Ludiana został rozbity 116:61, choć jak można było już zobaczyć na wideo dobrej zabawy w trakcie gry nie brakowało, a GTR mały cel na to spotkanie zrealizowali i pobili o jedno oczko swój dotychczasowy rekord punktowy. W szeregach Skoczków wrócił Jakub Bubula i oprócz 19 oczek zebrał 13 piłek na tablicach. Warto też wspomnieć, iż grający manager Maciek Arendarski oprócz próby podania o tablicę popisał się 14 kończącymi podaniami. Brawo Maciuś!