Pierwsze zwycięstwo Dworzan, ciekawa sytuacja w Historycznej
- Autor: Stanisław Grabowski
W szóstej kolejce obie niepokonane ekipy solidarnie wygrały swoje mecze. Natomiast dużo, a nawet więcej dzieje się troszkę niżej, gdzie ekipy walczące o udział w fazie play-off rozgrywały bardzo istotne pojedynki, po których w Konferencji Legendarnej znamy już komplet ekip z awansem do decydujących gier, a w Konferencji Legendarnej jest zgoła odmienna sytuacja i może się zdarzyć tak, że po ostatniej kolejce aż 5 ekip będzie miało taki sam bilans! Na deser mieliśmy pierwsze zwycięstwo Dworzan. Brawo Wy!
Crispy Bagels - Jumping Fugitives 146:100
Niedzielny maraton w Lidze MBA rozpoczęli bardzo efektownie. Dokładniej rzecz ujmując to rozpoczęli gracze Bagietek i Skoczków. Od samego początku liderzy w swojej konferencji odjechali rywalom, którzy też oszczędzali siły na inne starcie. Widząc to plus wynik po pierwszej kwarcie (35:18) jedyną niewiadomą pozostała końcową różnica. Ostatecznie cyfry zatrzymały się na stanie 146:100. Standardowo już blisko triple-double był Nikodem Dąbrowski, autor 29 punktów, 11 zbiórek i 8 asyst. 26 i 13 desek dodał podkoszowy Konrad Krzos. Natomiast jedno oczko mniej na swoim koncie zapisał Karol Bromirski. W ekipie Maćka Arendarskiego wyróżniło się oprócz samego managera (14 punktów, 9 asyst) jeszcze czterech zawodników. Najskuteczniejszy był Marek Wais (22 oczka). Dawid Dworak zaaplikował Bagietkom 20 punktów i rozdał 9 kończących podań. Tyle samo rzucił Michał Wąs, a 14 oczek i 11 zbiórek to dorobek grającego mniej niż zazwyczaj Jakuba Bubuli.
Lucky Maces - Fierce Dragons 61:106
Spotkanie niestety do jednej bramki, a raczej kosza. Wśród Lajkoników znów gryzł Janek Walawski (17 punktów, ale tylko 5/26 z gry). Na ich nieszczęście mało mają oni takich Janków. Michał Leś zanotował double-double (11 oczek, 10 desek). 18 piłek zebrał aż Mariusz Bujak. No i może jeszcze Kamil Góralewicz się wyróżnił (linijka punktów i zbiórek po 8). To wszystko to zdecydowanie za mało na rozpędzone Smoki. Reszta Panowie po Bożym Ciele do poprawy. Po drugiej stronie w talii Michała Kubica oprócz niego samego (również 8, 8) klasą samą dla siebie był Marcin Szydłowski. Popularny Wyrwi zakończył niedzielne starcie z monster double-double, na które złożyło się 18 oczek i 20 zbiórek. Na koniec w Smokach trzeba jeszcze wspomnieć o 22 punktach Arka Włocha i 19 Wojtka Ostrogórskiego.
Desert Devils - Brave Buglers 70:108
Jeśli Diabły, które miały dwa zwycięstwa z rzędu liczyły jeszcze na fazę PO musiały tą rywalizację również rozstrzygnąć na swoją korzyść. Pierwsze dwanaście minut dawały na to szanse, zwłaszcza, że rywale przybyli na ten pojedynek tylko w sześć osób. Następnie jednak na parkiecie dominowali już Hejnaliści, którzy konsekwentnie budowali swoją przewagę. Ostatecznie ekipa Gabriela Pabisa wygrała wysoko, w czym zasługa ostatnich sześciu minut (6:30). Aż czterech zawodników zwycięskiej ekipy zanotowało double-double (Łukasz Bełtowicz, Łukasz Mierzejewski, Gabriel Pabis oraz Jędrek Niemyski odpowiednio zanotowali 32, 23, 17 i 14 punktów oraz 16, 11, 16 i 10 zbiórek). Tego jeszcze chyba nigdy nie grali. Ach ci Hejnaliści czy Trębacze to zagrać jednak potrafią. W szeregach pokonanych standardowo już wyróżniła się dwójka Krzysztof Korman (27 oczek) i Maciej Jędrzejczyk (18 punktów, 16 zbiórek).
Rogue Jumpers - Golden Treasures 75:88
Faworyci w swojej konferencji nie zawiedli, choć Janosiki postawiły się i długo były na prowadzeniu w tym starciu. Ostatecznie górą była szersza ławka oraz doświadczenie Posiadaczy Złota oraz Skarbów. Ta wygrana zapewniła im pierwsze miejsce po rundzie zasadniczej. 20 punktów w drużynie Mirka Satory zdobył niezawodny Hubert Krupa (do tego dał 8 zbiórek, 6 asyst). Po 14 dołożyli Krzysztof Popek, Jarek Chodziutko i kapitan Miro. Po drugiej stronie najjaśniejszymi postaciami byli Alek Kowalczewski 23 (oczka, 10 desek), Maciej Krupa (20 punktów, 8 zbiórek) oraz Michael Ejiofor (14 oczek, 16 desek).
Proud Nobles - Salt Miners 72:78
To było bardzo ważne starcie dla układu w tabeli, a samo spotkanie było bardzo wyrównane. Obie ekipy podobny czas były na prowadzeniu, jednak dzięki lepszej drugiej połowie górą młodość. Nie do zatrzymania w barwach Górników był Paweł Fleszar, autor 18 punktów i 25 zbiórek. 14 oczek dołożył jego kolega Szymon Lekki. Odkąd on jest w drużynie mają oni bilans 2-0. Może to Szymon jest brakującym ogniwie w talii Mateusza Puta? Po drugiej stronie szalał po raz kolejny Mirosław Robak. Zaaplikował on rywalom aż 36 punktów, dokładając do tego 9 desek. Blisko double-double był podkoszowy Paweł Czaja (9 oczek, 12 zbiórek).
Cave Boys - Mighty Kings 83:79
Drugie szalenie interesujące spotkanie, które również nie zawiodła wszystkich zainteresowanych. Jaskiniowcy zagrali bez dwóch swoich najlepszych graczy, Adriana Kapuścińskiego i Marcina Kajora. Te braki blisko wykorzystania byli Królowie. W ich szeregach wyróżniał się Michał Borkowski, autor 27 punktów. Skutecznie wspierali go Tomasz Bubula (17 oczek). Po 11 dodali manager Piotr Suchański oraz Michał Bielenda. Ten drugi zapisał na swoim koncie również 10 zbiórek. Kluczowe dla losów tej rywalizacji było wsparcie zawodników z ławki, a tu więcej dali podopieczni Pawła Paca w stosunku 26-7. Oprócz tego rewelacyjne zawody rozegrał wypatrzony przeze mnie już w pierwszej kolejce Piotr Cisowski, który rzucił 28 punktów. Double-double dodał Kacper Kałużyński (12 oczek, 11 zbiórek).
Blue Lagoons - Sleeping Knights 60:89
Podopieczni Patryka Goszczyckiego jeszcze do dwunastej minuty gry mogli liczyć na pierwszą wygraną w lidze MBA (19:21). Od drugiej kwarty pomimo braku Jakuba Turka Rycerze zaczęli wyraźnie przejmować przewagę na parkiecie. Ostatecznie wygrali oni zdecydowanie 89:60. Na pewno na losy tego pojedynku znów miała wpływ krótka ławka Lagun (w sumie stawili się w siedmiu). Kamil Chrabąszcz kąsał jak zawsze (29 punktów), Mateusz Brągiel dodał 17, a Artur Górski do 12 oczek dołożył 15 zbiórek. W teamie Michałą Zabierowskiego każdy dostał podobną liczbę minut. Najskuteczniejszy wśród nich był Maciej Jaworowski, który rzucił 19 punktów.
Great Restorers - Majestic Courtiers 76:114
Wisienka na torcie a może truskawka? A może po prostu to była ta niedziela, w której Dworzanie prowadzeni przez Jakuba Musiała sięgnęli po premierową wygraną. Do 12 minuty Kaziki dotrzymywały rywalom kroku, kiedy to na tablicy widniał wynik 22:28. Później na parkiecie rządziły już tylko ekipa Wolnych Agentów. Szalał (nie tylko na rozgrzewce) Michał Karłowicz, który zdobył 30 punktów. 19 dołożył Kamil Gałaś, a 22 Jakub Zaleśny, dodatkowo rozdając 10 asyst. Po drugiej stronie trzy wybijające się ogniwa: Jarosłąw Nowak (23 oczka, 14 zbiórek), Daniel Słaby (22 punkty) oraz Franciszek Niedziela (10 oczek, 10 desek).