Niespodziewanka porażka Treasures, pierwszy triumf Restorers
- Autor: Stanisław Grabowski
Za nami już druga seria gier. Sprawdźcie po kolei co wydarzyło się na dwóch szczeblach rozgrywkowych i odpowiedzcie na pytanie czy ważniejszym była wygrana Great Restores czy … chętnie zapoznam się z Waszymi opiniami.
Great Restorers - Beer Freaks 53:35
Szacun „Kaziki”. Nie spodziewałem się tego, a jednak mogliście świętować pierwsze zwycięstwo w rozgrywkach MBA. Bezdyskusyjnie w tym starciu wyróżnił się autor double-double (po 16 punktów i zbiórek) Rafał Piskorz, jeden z pięciu nowych graczy Restorers. Dla Beer Freaks to druga porażka w sezonie.
Old Town Bats - Majestic Courtiers 50:48
Wiecie kto został bohaterem w tym pojedynku? No tak on, założyciel ligi, Wojtek Ziemba, który co prawda nie zagrał dobrych zawodów, ale przy stanie po 48 wykorzystał… 2/6 rzutów wolnych. Okazało się, że to wystarczyło, aby pokonać team Wolnych Agentów. „Nietoperze” rozpoczynają sezon od dwóch zwycięstw.
City Towers - Blue Lagoons 97:68
City Towers zaczęło udział w Development League od wysokiej wygranej nad Blue Lagoons 97:68. Tomasz Sobas rzucił dla zwycięzców 31 punktów. Natomiast double-double zapisali na swoich kontach Rafał Sobolewski oraz Paweł Rokita (odpowiednio 23 i 14 oczek, 19 i 15 desek).
Desert Devils - Fierce Dragons 85:128
Znów trochę mnie Diabły zawodzą. Oczywiście można mówić, że zabrakło Olafa Blody czy Michała Roszkowskiego. Wydaje mi się, że Mati podobnie jak ja uważa, że jego zespół stać na więcej (osobiście bardzo pozytywnie zaskoczył mnie Piotrek Krawczyk). Po drugiej na pewno Michał Kubic odetchnął z ulgą po zeszłotygodniowej porażce.
Insane Hurricane - Sleeping Knights 103:66
Grzegorz Floryański (tym razem 8x3) i spółka mocno weszli w sezon. Tym razem pomimo braku rotacji (tylko pięciu zawodników) odprawili z kwitkiem Śpiących Rycerzy 103:66. Adrian Kapuściński do 28 punktów dodał 17 zbiórek, a Victor Celarek do 26 oczek dołożył 12 desek.
Magic Stones - Cave Boys 87:103
Magic Stones zaprezentowali się w sobotnim starciu bardzo korzystnie i bardzo długo byli w grze. Ostatecznie dłuższa ławka (trzech graczy Magic skończyło przedwcześnie zawody) plus skuteczny Łukasz Bomba (23 punkty, 14 zbiórek) dały drugą wygraną ekipie Pawła Paca. Ta mieszanka po dojściu kilku byłych już zawodników Jumping Fugitives może stać się niespodzianką całego sezonu.
Brave Buglers - Yellow Pigs 123:65
Obie drużyny przystąpiły do tej potyczki w niepełnych składach. Lista nieobecnych zdecydowanie większa była po stronie Yellow Pigs (brak Kuby Musiała, Tomka i Kuby Bubuli czy Kacpra Żelakiewicza), co skrzętnie wykorzystali gracze Buglers. Ostateczny wynik jest jednak trochę dla mnie zaskoczeniem (chodzi mi zbyt wysokie rozmiary). Na osobiste wyróżnienie zasłużył Łukasz Bełtowicz, który zanotował 17 oczek i aż 24 deski.
Crispy Bagels - Salt Miners 142:86
Mistrzowie pomimo tylko sześciu osób (notabene tyle też po stronie drużyny z Bochni) lekko, gładko i przyjemnie wygrali to starcie wracając na zwycięska ścieżkę. Bagels wyglądali od samego początku lepiej niż w pierwszej kolejce (choć rywal też słabszy) i to spotkanie mogło dla nich trwać i trwać. Oczywiście mini spięć (co jest już normą u nich) nie mogło zabraknąć. Najjaśniejszymi postaciami tego starcia byli Radosław Dziewa (22 punkty, 21 zbiórek, 6 bloków) oraz kapitan Karol Ścibor, który otarł się o triple-double (26 oczek, 14 desek, 9 asyst).
Rushing Bisons - Rocky Falcons 37:115
Bizony vel Żubry potwierdziły swoje aspiracje. Wszystko co najciekawsze w tej potyczce odbywało się w pomalowanym. W szeregach ekipy Jakuba Zaleśnego (niestety nieobecnego w tej kolejce) prym wiedli Daniel Raszpunda (autor triple-double), Paweł Mazgaj, Mateusz Michałek i Janek Walawski. Jednak dla mnie warto ten mecz było obejrzeć dla 12 (słownie dwunastu!) bloków Miłosza Dominiaka. Pozamiatałeś gościu, szacun!
Golden Treasures - Rogue Jumpers 71:75
Po trzech kwartach prowadzili Posiadacze Złota. Wynik wydawał się już przesądzony, jednak Janosiki postarały się mega niespodziankę odrabiając stratę 17 oczek w ostatnich 12 minutach spotkania.
Hall Dentists - Mighty Kings 118:71
W wieczorny poniedziałek mogło być bardziej interesująco gdyby Królowie przyszli w pełnym składzie. Tak to królowie wśród Dentystów zagrali miło dla oka. Mecz był szybki, a na liczbę koszy nie ma co narzekać. 118 oczek mówi samo za siebie. Wśród pokonanych niezłe zawody rozegrali Piotr Suchański (26 punktów, w tym 6/9 za 3) oraz Michał Borkowski (28 oczek).
Proud Nobles - Jumping Fugitives 64:58
Bardzo pozytywnie zaskoczyli wyznawcy Stasia Marusarza. Do przerwy na tablicy widniał wynik 30:30. W szeregach teamu Huberta Krzywdy brakowało Pawła Czaji. Manager Szlachty z Nowej Huty potraktował to spotkanie bardzo szkoleniowo i na parkiecie zobaczyliśmy 12 jego kolegów plus jego samego. Najlepszy z nich był lider Mirosław Robak, autor 17 punktów i 11 zbiórek. Słabiej tym razem zagrali podkoszowi Gonszcz i Taźbirek (w sumie mieli 1/17 z gry). Pomimo tego Nobles wygrali 64:58 i mają już na swoim koncie dwie wygrane.