Hurricane lepszy w hicie, Dentists także z kompletem zwycięstw

Czwarta kolejka potwierdziła dobitnie, iż na obecną chwilę w All Star League rządzą i dzielą w swoich konferencjach odpowiednio Insane Hurricane oraz Hall Dentists. Po kolei jednak sprawdźcie, co wydarzyło się w tej długiej, bo rozciągniętej aż na osiem dni serii gier.

Cave Boys – Jumping Fugitives 80:58

Miało być lekko, gładko i przyjemnie. I było. Jaskiniowcy stawili się bardzo szeroki składem, dzięki czemu grający menadżer Paweł Pac mógł zrobić przegląd kadry przed ważniejszymi spotkaniami. 11 jego kolegów i on sam starali się mocno naciskać i uprzykrzać życie rywalom, czego efektem było 25 strat Fugitives. Po drugiej stronie szarpał jak mógł Łukasz Parol, autor 17 punktów oraz Grzegorz Pakuła, który zapisał na swoim koncie double-double (po 11 oczek i zbiórek). Ostatecznie Cave Boys wygrali zasłużenie 80:58 co dało im trzecią wygraną w bieżących rozgrywkach.

Rushing Bisons – Beer Freaks 109:68

Pojedynek ekip z dwóch różnych krańców ligowej tabeli musiał się tak skończyć. Jakub Zaleśny i spółka kontynuują swój marsz ku wyższej lidze. W piątkowy wieczór na ich drodze stanęli miłośnicy pewnego trunku i po meczu myślę, że nie jeden "Żubr" się lał! Jak już dobitnie pokazał wywiad Janka Walawskiego z menadżerem Bizonów, o team spirit nie mamy się tam co martwić. Brawo wy, panowie! Faworyci, choć przyszli tylko w siedmiu, pokonali rywali 109:68, a aż czterech graczy zwycięskiej ekipy zanotowało double-double (wspomniany wcześniej Zaleśny, Baptiste Jenard, Daniel Raszpunda oraz Paweł Mazgaj). Ten ostatni, nie wiem jak wy sądzicie, ale dla mnie to jeden z ciekawszych ruchów transferowych na tym poziomie rozgrywkowym.

City Towers – Great Restorers 78:76

Liga zapowiadała, że wygrają Towers. I wiecie co? Liga miała rację, choć Kaziki były blisko, a nawet bardzo blisko. Jednak mogą oni mieć pretensje tylko do siebie, gdyż ewidentnie (widać to na wideo) zostawili za dużo miejsca Przemkowi Kołodziejowi. On to, uwierzcie mi, lubi rzucić za 3 i rzucił. Ba, nawet trafł game winnera i dał nowicjuszom w MBA kolejny sukces. Bohater tego spotkania zdobył w całym pojedynku 23 punkty (trafiając 5/11 za 3). Do tego świetnie wspierał go podkoszowy Rafał Sobolewski (17 oczek, 11 desek). Wśród pokonanych do gry wrócił Jacek Kasprzyk, choć na pewno ten gracz ma większy potencjał niż 8 punktów (4/13 za 2) i 12 zbiórek w prawie 42 minuty spędzonych na boisku.

Insane Hurricane – Golden Treasures 87:84

Hit tej kolejki, na który każdy ostrzył sobie zęby nie zawiódł nikogo. Każda z ekip miała w tym niedzielnym starcie swoje szanse. Wydaje mi się, że kluczowa dla losów rywalizacja była obecność na meczu świeżego pana młodego Przemysława Wójcika (w 21 minut zdobył 13 punktów). Tajemnica poliszynela mówi, że nawet Floro nie mógł tak wpłynąć na obecność kluczowych zawodników jak wspomniany wcześniej popularny "Szczurek". Gracz ten wszedł na parkiet w drugiej połowie, kiedy zaczął się marsz Hurricane'a. Kapitalną partię znów grał profesor Marcin Szydłowski (15 oczek, 11 zbiórek, 7 asyst). Na jego przykładzie dobitnie można zrozumieć sens powiedzenia, że im starszy tym lepszy. W samej końcówce wielki zryw wicemistrzów z zeszłego sezonu dał im szansę na rzut na dogrywkę, jednak ostatnia akcja nie wykreowała czystej pozycji, a próba rozpaczy menadżera Mirka Satory okazała się niecelna. W szeregach pokonanych warto wspomnieć o niezłych zawodach wszędobylskiego Damiana Marcinowskiego (22 punkty, po 7 asyst, zbiórek i przechwytów). Na koniec warto też zaznaczyć, że dl Goldenów była to już druga porażka w sezonie zasadniczym i limit błędów został wykorzystany.

Rogue Jumpers – Yellow Pigs 71:60

Yellow Pigs musieli wygrać, żeby wkroczyć na ścieżkę, na której chcą być. W pierwszej kwarcie wyglądało na to, że im się to uda. Jednak w drugich 12 minutach Janosiki przejęły kontrolę nad boiskowymi poczynaniami i nie wypuściły już później prowadzenia ze swoich rąk. Double-double wśród zwycięzców zanotował Michael Ejiofor, autor 17 oczek oraz 15 desek. Do tego podobne statystyki zapisał na swoim koncie Maciej Krupa (12 punktów, 10 zbiórek). W szeregach Świnek takim samym dokonaniem może pochwalić się Jakub Bubula (po 13 oczek i desek). Manager Hubert Wasiuk musi szybko coś wymyślić, bo nie o takim starcie w lidze marzył jego zespół, a szanse gry w PO oddaliła się bardzo.

Proud Nobles – Hall Dentists 56:82

Starcie dwóch niepokonanych ekip. Niepokonanych do niedzieli, gdyż od tego czasu to miano mogą dzierżyć tylko "Dentyści". Szlachta z Nowej Huty od samego początku pokazała bardziej doświadczonym rywalom, że to nie będzie łatwe spotkanie. I takie nie było. Nie brakowało walki, często na pograniczu faulu. To mogło się podobać, jak pasjonaci koszykówki walczą w lidze amatorskiej o każdą piłkę. Boiskowo zespół menadżera Huberta Trzepatowskiego (20 oczek, 10 desek) pokazał różnicę poziomów dzielącą obie ekipy. Również 20 punktów dla zwycięzców rzucił podkoszowy Alek Kowalczewski.

Desert Devils – Brave Buglers 77:78

Bardzo ważne starcie dla obu zespołów w kontekście gry o mistrzostwo rozstrzygnęli na swoją korzyść gracze "Hejnalistów". Bohaterem tych zawodów został podkoszowy Łukasz Bełtowicz (12 oczek, 16 desek), którego rzut dał zwycięstwo jego ekipie 77:78. Jeszcze mocniejsze double-double zanotował Łukasz Pałka (19 punktów, 18 zbiórek). W teamie Mateusza Wrześniowskiego wyróżnił się Krzysztof Korman, autor aż 41 oczek (18/28 za 2) i 7 przechwytów. Na nic jednak zdało się to "Diabłom", które znów słabo weszły w sezon. Teraz czas na marsz w górę tabeli.

Magic Stones – Crispy Bagels 81:135

Od samego początku spotkania przewagę uzyskali mistrzowie pierwszej edycji. W ich szeregach można było zobaczyć Przemka Bielskiego (18 punktów) oraz Pawła Gawina (9 oczek). Do tego na swój wysoki poziom znów wskoczył Nikodem Dąbrowski, autor 40 punktów, 18 zbiórek i 9 asyst. Swoje jak zwykle dołożył Adam Pieczarkowski (25 oczek) i to wszystko dało "Bagietkom" wysoką wygraną 135:81. Po drugiej stronie, magicznej stronie nie zawiódł Jan Kawa (double-double, 19 punktów, 17 zbiórek) i Dominik Ignar (22 oczka). Żeby nie było smutno, Magic Stones niedługo coś wygra. Tam jest potencjał.

Zaloguj się

Utwórz konto