Szalone mecze, pierwsze triumfy Miners i Pigs
- Autor: Liga MBA
5. kolejka przyniosła nam mnóstwo emocji. Być może jest to związane z faktem, że play-offy zbliżają się wielkimi krokami i dla większość zespołów każdy mecz to rywalizacja o być albo nie być. Długo wspominać będziemy zwłaszcza starcia Golden Treasures z Fierce Dragons oraz Rogue Jumpers z Desert Devils. W meczach o pierwsze w sezonie zwycięstwo Miners okazali się lepsi od Stones, a Pigs od Knights.
Old Town Bats - Rocky Falcons 66:39
Nie było niespodzianki w pojedynku "Nietoperzy" z "Sokołami". Stawiana w roli faworyta pierwsza z ekip już w pierwszej kwarcie zdobyła dwa razy więcej punktów od rywali, a potem stopniowo powiększała przewagę. Po stronie Falcons znów wyróżnił się Miłosz Dominiak, który zdobył 15 punktów oraz zanotował 26 zbiórek i 4 bloki, jednak to nie wystarczyło do osiągnięcia sukcesu. Po stronie Bats co najmniej 8 punktów na swoim koncie zapisało sześciu zawodników, co było kluczem do sukcesu.
Great Restorers - Blue Lagoons 59:73
Pierwsza niespodzianka 5. kolejki. Faworytem spotkania byli "Odnowiciele", jednak w tym starciu zostali zupełnie zneutralizowani przez grających szybciej i dokładniej Lagoons. Ekipa Mateusza Skrzypczaka cały czas utrzymywała przewagę i w efekcie mogła cieszyć się z historycznego pierwszego zwycięstwa. "Kaziki" zanotowały drugą porażkę z rzędu.
Brave Buglers - Insane Hurricane 70:97
Hurricane rozprawiło się z kolejnym rywalem. Tym razem nie oparli się "Huraganom" mocni, ale grający bez zmienników Brave Buglers. Ekipa "Hejnalistów", mimo niezłej postawy Łukaszów: Mierzejewskiego i Pałki nie zdołała powstrzymać zespołowo grających rywali, wśród których wyróżnił się zwłaszcza Marcin Szydłowski, zdobywca 20 punktów oraz 15 zbiórek.
Fierce Dragons - Golden Treasures 113:117
Ależ to był mecz! Oba zespoły szalały w ataku. Treasures nastawili się na rzuty z dystansu (13/39) i wymuszali faule w akcjach rzutowych, Dragons dominowali pod koszem. Początkowo pierwsza z drużyn dominowała, jednak z czasem jej przewaga zaczęła topnieć. Kiedy za szósty faul boisko opuścić musiał Hubert Krupa, a "Smoki" zniwelowały stratę jednego posiadania wydawało się, że to one zejdą z boiska jako zwycięzcy. Nie wykorzystali jednak okazji, skuteczni byli za to Treasures, którzy po fantastycznej rywalizacji odnieśli drugą wygraną w sezonie.
Sleeping Knights - Yellow Pigs 82:118
W meczu ekip bez zwycięstwa na koncie wyraźnie górą były "Żółte Świnie". Ekipa Huberta Wasiuka od początku meczu świetnie spisywała się w ataku, co zapewniło jej pewne zwycięstwo. Duży udział w sukcesie miał zwłaszcza Tomasz Bubula, który zdobył 33 punkty oraz zanotował 14 zbiórek i 4 asysty. Po stronie "Rycerzy" należy wyróżnić Michała Jaworowskiego, autora 27 punktów, 4 zbiórek i 4 asyst.
Majestic Courtiers - City Towers 78:89
Ciekawe spotkanie, ale zakończyło się zgodnie z przewidywaniami. Doświadczeni Towers konsekwentnie budowali przewagę i wydawało się już, że mecz jest rozstrzygnięty, jednak trzecią kwartę aż 35:17 wygrali "Dworzanie", dzięki czemu wrócili do gry. Duży udział miał w tym Kacper Stadnik. Zawodnik zdobył 26 punktów i zanotował 10 zbiórek. W decydującym momencie większą odpornością wykazali się Towers, w barwach których czterech graczy zanotowało dwucyfrowy dorobek punktowy. "Wieże" pozostają niepokonane, a tą wygraną zbliżyli się do awansu do fazy play-off.
Crispy Bagels - Proud Nobles 144:88
Obrońcy tytułu chyba wrócili na dobre tory, bo po wysokiej wygranej nad Magic Stones tym razem rozbili Proud Nobles. Bohaterami spotkania zostali Konrad Krzos i Nikodem Dąbrowski. Pierwszy zdobył 33 punkty i zanotował 12 zbiórek, drugi może pochwalić się triple-double (32 pkt., 13 zb., 10 as.). Nobles znów byli mocni na tablicach, ale w innych aspektach wyraźnie ustępowali. Zasłużona wygrana Bagels.
Salt Miners - Magic Stones 106:93
W pojedynku młodych pod względem wieku graczy ekip górą "Górnicy". Ogromny udział w sukcesie miał Paweł Fleszar, który zapewnił drużynie przewagę pod koszami, popisał się także kilkoma efektownymi akcjami, a łącznie zanotował 22 punkty i 25 zbiórek. Dobrze spisali się także Artur Biernat (27 pkt., 13 zb., 8 as.) oraz Mateusz Put (29 pkt., 8 zb., 6 as.). Ciepło należy wypowiedzieć się jednak również o ich rywalach, bo choć Stones znów przegrali, to jednak zaprezentowali wiele ciekawych zagrań. Tradycyjnie na pochwały zasłużyli zwłaszcza młodzi Michał Jaworski, Ilja Karpenko i Dominik Ignar.
Rogue Jumpers - Desert Devils 75:78
A może meczem kolejki nie było spotkanie Dragons z Treasures, lecz poniedziałkowy pojedynek Rogue Jumpers z Desert Devils? Faworytem był zespół "Janosików", jednak początek należał do Devils. Niewiele zmieniło się po przerwie, a w pewnym momencie przewaga "Diabłów" wyniosła 24 punkty. Jumpers pokazali jednak już w pojedynku z Golden Treasures, że potrafią odrabiać straty i na nieco ponad minutę przed końcem doprowadzili do remisu. Ostatnie sekundy to jednak popis Krzysztofa Kormana, który dwukrotnie zapewnił prowadzenie swojej drużynie celnymi rzutami za trzy. O ile za pierwszym razem "trójką" popisał się w odpowiedzi Andrzej Karmazyn, o tyle za drugim razem Jumpers nie zdążyli już doprowadzić do dogrywki. Dla Devils była to bezcenna wygrana, bo przedłużyła ich nadzieje na awans do fazy play-off. Jumpers po świetnym początku sezonu spadają w tabeli i na pewno to spotkanie będzie im siedziało w głowach jeszcze długo.
Mighty Kings - Cave Boys
W bardzo istotnym meczu Konferencji Historycznej Mighty Kings pokonali Cave Boys. Spotkanie zapowiadaliśmy jako rywalizację skutecznej ofensywy z twardą defensywą i choć Kings tylko z Dentist rzucali na słabszej skuteczności, to jednak ich zwycięstwo w zasadzie nie było zagrożone. "Królowie" prowadzili przez większość meczu, poza dwoma krótkimi fragmentami na początkach kwarty 1 i 2. Dobrze w ekipie Kings zaprezentowali się przede wszystkim Borkowski (22), Suchański (19) i Flisiak (18), którzy zdobyli 59 z 72 punktów drużyny. "Jaskiniowcom" nie pomógł fakt, że w meczu zapunktował każdy z 10 graczy.