Kolejka sensacji, Hall Dentist górą w meczu na szczycie Historic Conference
- Autor: Liga MBA
Mecze 7. kolejki dostarczyły nam naprawdę mnóstwo emocji. Nie zabrakło niespodzianek, a wyniki kilku spotkań należy określić wręcz sensacyjnymi. Niezwykle ważne zwycięstwo w meczu z niepokonanym Insane Hurricane odnieśli Fierce Dragons, w D-league Majestic Courtiers pokonali Rushing Bisons, w hicie Hall Dentist okazali się minimalnie lepsi od Crispy Bagels, choć niemal do samego końca to rywale utrzymywali przewagę.
Blue Lagoons - Rushing Bisons 59:87
Spotkanie potoczyło się zgodnie z przewidywaniami. Choć pierwsze minuty należały do Lagoons, to od drugiej kwarty do samego końca dominowali już faworyci. Znów świetnie spisywali się w ofensywie i gdyby nie kiepski początek, to znów mogliby osiągnąć próg 100 zdobytych punktów. Pierwszoplanową postacią meczu był Baptiste Jenard, który zdobył 28 punktów oraz dołożył do tego 11 zbiórek i 4 asysty. Z dobrej strony pokazał się także Jakub Zaleśny, po którego wejściu na parkiet z ławki gra Bisons zaczęła wyglądać znacznie lepiej. Mało kto mógł się spodziewać, że ta seria gier nie będzie dla "Żubrów" wcale tak udana, ale o tym za chwilę.
Golden Treasures - Sleeping Knights 135:66
Treasures musieli odnieść zwycięstwo i swój cel zrealizowali w świetnym stylu. Knights od samego początku byli dla nich tylko tłem. Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 31:7 i już wtedy można było być pewnym, że faworyci nie zawiodą. W kolejnych częściach zdobywali jeszcze więcej punktów, dzięki czemu odnieśli bardzo efektowne zwycięstwo. 31 oczek zdobył Krzysztof Popek, a po 25 - Hubert Krupa i Mirosław Satora. Dwucyfrowy dorobek zdobytych punktów zanotowało łącznie aż sześciu graczy Treasures.
Insane Hurricane - Fierce Dragons 86:101
Dragons, chcąc przybliżyć się do udziału w fazie play-off, musieli rzucić wyzwanie liderowi Konferencji Legendarnej. Od samego początku zaprezentowali niesamowitą determinację, dzięki czemu z czasem powiększali przewagę nad nieskutecznymi Hurricane. Ich atutem była przewaga na tablicach - w zbiórkach pokonali rywali 63:52. Świetne spotkanie zanotowali zwłaszcza Paweł Odzimkowski, Kacper Zdziech oraz Bartosz Stępkowski. Dzięki wygranej "Smoki" mają teraz ogromną szansę na zajęcie miejsca w pierwszej czwórce. Hurricane musieli pogodzić się z pierwszą porażką w historii występów w Lidze MBA.
Hall Dentist - Crispy Bagels 87:84
Hit weekendu, a zarazem hit całej rundy w Konferencji Historycznej na swoją korzyść rozstrzygnęli Dentists, choć udało się im to po naprawdę zaciętej rywalizacji. Po wyrównanej pierwszej kwarcie w drugiej słabsi fizycznie, ale bardzo mobilni Bagels objęli prowadzenie, którego bronili do ostatnich sekund. Dentists, choć zaliczyli fatalną statystykę 1/23 celnych rzutów z dystansu, ostatecznie zdołali przełamać opór i zyskali przewagę na niespełna dwie minuty przed końcem, a następnie utrzymali ją do końca. Szósta wygrana z pewnością jeszcze mocniej pozwoliła im uwierzyć w siebie, choć bez wątpienia nie był to idealny mecz w ich wykonaniu. Bagels stracili szansę na objęcie fotelu lidera i teraz przyjdzie bronić im 2. pozycji. Teoretycznie wciąż nie mogą być jednak zupełnie pewni udziału w fazie play-off. Ostatnia seria gier zapowiada się niezwykle interesująco
Magic Stones - Jumping Fugitives 77:79
Toczone początkowo w bardzo spokojnym tempie spotkanie stało się jednym z najciekawszych meczów tej serii gier. Od początku do końca wynik oscylował wokół remisu. Wielką stratą dla Stones była kontuzja Michała Jaworskiego, który w poprzednich spotkaniach był ważnym zawodnikiem drużyny. W ekipie Stones ponad połowę punktów zdobyli wspólnie Dominik Ignar i Jan Kawa, jednak obaj mieli dość niską skuteczność rzutów. Może wynik byłby dla Stones lepszy, gdyby w niektórych akcjach skuteczniej uruchamiali kolegów. Fugitives na ich tle zagrali bardziej zespołowo. W ostatnich sekundach musieli poradzić sobie w czterech po szóstym faulu Łukasza Parola, ale ostatecznie mgli cieszyć się z pierwszej wygranej w sezonie.
Cave Boys - Salt Miners 93:72
Dla Boys była to ostatnia szansa na zachowanie szans na awans do fazy play-off i zespół zdołał ją wykorzystać. Przewagę miał zwłaszcza pod koszami, wygrywając w zbiórkach aż 83:63. Miners znów pokazali sporo umiejętności, ale w obronie nie radzili sobie z mocniejszymi fizycznie rywalami. Na wyróżnienie zasłużył zwłaszcza Dawid Dworak, który był motorem napędowym ekipy "Jaskiniowców", notując aż 39 punktów, 12 zbiórek i 9 asyst.
Mighty Kings - Proud Nobles 89:96
Kolejny raz "Szlachcice" nie byli faworytami swojego spotkania, ale nie miało to dla nich większego znaczenia. Weszli na boisko i pokazali, że ten sezon należy do nich. Osłabieni brakiem zwłaszcza Michała Borkowskiego Kings tym razem zagrali apatycznie, bez werwy i niemal od samego początku musieli odrabiać straty. Kiedy już wydawało się, że są na dobrej drodze, to Nobles łapali oddech i znów powiększali przewagę. Świetny występ zanotował zwłaszcza Michał Gonszcz, który zdobył 22 punkty i zanotował 15 zbiórek. Dzięki zwycięstwu to Nobles, dla których był to już ostatni mecz fazy zasadniczej, są bliżej zajęcia 3. miejsca.
Majestic Courtiers - Rushing Bisons 100:86
Kolejna sensacja. Zaskoczeniem jest nie tylko rozstrzygnięcie, ale i fakt, że Courtiers zdobyli aż 100 punktów. W poprzednich meczach ich najlepszym wynikiem było 78 w przegranym spotkaniu z City Towers. Świetne spotkanie zanotował zwłaszcza Kamil Wlazło, który zdobył aż 29 punktów, zebrał piłkę 12 razy i dołożył do tego 7 asyst. Dzięki wygranej Majestic mają jeszcze szansę na awans do fazy playoff, ale ich niedzielni rywale, jak i Bats, musieliby przegrać w ostatniej kolejce. Bisons rozczarowali już w drugim z ostatnich trzech meczów. Przed decydującymi spotkaniami być może przyda im się zimny prysznic.
Rocky Falcons - City Towers 44:88
Doświadczony zespół Towers pokazał po raz kolejny, że zasługuje na bycie liderem D-League. Skazywani na pożarcie Falcons na początku potrafili w kilu akcjach zaskoczyć przeciwników, ale z czasem dysproporcja w poziomie gry zaczęła być coraz bardziej widoczna. Najwięcej punktów dla zwycięzców - 27 - zdobył świetnie dysponowany w tym sezonie Tomasz Sobas. Po stronie Falcons 17 punków i 14 zbiórek zanotował Amadou Guindo. Towers wygrali już piąty mecz z rzędu i pozostają niepokonani, Falcons nadal czekają na pierwsze zwycięstwo.
Old Town Bats - Great Restorers 50:94
To miało być jedno z najciekawszych spotkań, jednak w rzeczywistości Restorers łatwo uporali się z Bats. Od początku imponowali szybką, zespołową grą. Pierwszoplanową postacią był Daniel Słaby (24 punkty, 6 zb., 11 as.). Bats zawiedli zwłaszcza w obronie, brakowało im także skuteczności i w efekcie musieli pogodzić się z drugą w sezonie porażką. Teraz to Restorers są bliżej zajęcia 3. pozycji na koniec rundy zasadniczej.
Beer Freaks - Blue Lagoons 51:92
Pozbawieni już szans na udział w fazie play-off Lagoons pokazali, że drzemie w nich potencjał i wysoko ograli Freaks. Z każdą kwartą powiększali przewagę, potwierdzając, że tego dnia byli znacznie lepiej dysponowani niż rywale. Do zwycięstwa ekipę poprowadzili Mikołaj Chanek oraz Filip Tyczyński, którzy zdobyli odpowiednio 22 i 21 punktów.