Szalony mecz Dragons z Pigs, Treasures pewni udziału w fazie play-off

Spotkania 8. kolejki okazały się niesamowicie emocjonujące. Meczem tej serii gier bez wątpienia należy określić rozstrzygnięte dopiero po dogrywce stracie Fierce Dragons z Yellow Pigs. Emocji nie brakowało także w innych pojedynkach. W D-league dobrą formę zaprezentowali znów Great Restorers, pokonując Rushing Bisons. Szansę na awans do play-offów stracili za to Majestic Courtiers, którzy niespodziewanie ulegli Beer Freaks.

Hall Dentists - Cave Boys 75:61

Dentists, którzy już wcześniej zapewnili sobie zwycięstwo w Konferencji Historycznej, zakończyli udział w fazie zasadniczej z kompletem wygranych. Choć ich przeciwnicy byli niezwykle zdeterminowani, to jednak nie potrafili zdominować zespołu Huberta Trzepatowskiego. Wprawdzie na początku czwartej kwarty zmniejszyli straty do zaledwie czterech punktów, jednak potem Dentist zdobyli 12 oczek z rzędu i, tak jak w spotkaniu z Crispy Bagels, rozstrzygnęli mecz na swoją korzyść dzięki świetnej postawie w ostatniej kwarcie. Bohaterem meczu został Jakub Rybicki, który zdobył 31 punktów, trafiając 5/8 rzutów z dystansu oraz dołożył 8 zbiórek i asystę. Po stronie ich rywali czterech graczy zdobyło dwucyfrową liczbę punktów, jednak zespołowa gra nie wystarczyła. Boys, którzy w Sezonie 1 dotarli do półfinału, tym razem pożegnali się z rozgrywkami już po sezonie zasadniczym.

Desert Devils - Insane Hurricane 93:122

Faworyci nie zawiedli, odnosząc pewne zwycięstwo dzięki świetnej grze w ataku. Rekord trafionych rzutów za trzy punkty wyśrubował Grzegorz Floryański, trafiając aż 13 z 22 prób. Z każdą kwartą przewaga Hurricane rosła i ostatecznie wyniosła aż 29 punktów. Wygraną przypieczętowali udany sezon zasadniczy, po którym przystąpią do fazy play-off z pierwszego miejsca w Konferencji Legendarnej.

Jumping Fugitives - Salt Miners 83:96

Oba zespoły chciały osłodzić sobie trudny dla nich sezon odniesieniem drugiej wygranej. Aż do połowy trzeciej kwarty szyły niemal cios za cios, tworząc naprawdę ciekawy spektakl. W grze Fugitives nastąpiło wtedy tąpnięcie, pojawiły się straty, gracze zaczęli pudłować. Miners zachowali koncentrację do końca, zaliczyli run 17-0 i mogli cieszyć się ze zwycięstwa. Z dobrego występu w drużynie zwycięzców zadowoleni mogą być zwłaszcza Kamil Warchoł (25 pkt., 11 zb.) Mateusz Put (23 pkt., 9 zb., 8 as.) i Wojciech Sieron (23 pkt. 8 zb.)

Fierce Dragons - Yellow Pigs 105:101

To był jeden z najciekawszych meczów całego sezonu regularnego. Stawką był awans do fazy play-off, dlatego gracze obu ekip wykazali się ogromną determinacją. Bardzo długo wydawało się, że to Pigs ostatecznie będą cieszyć się z sukcesu. Jeszcze na początku czwartej kwarty prowadzili różnicą kilkunastu punktów, jednak z każdą minutą "Smoki" były coraz bliżej. W końcu doprowadziły do wyniku 90:90. Mecz na korzyść Pigs rozstrzygnąć mógł Jakub Musiał, jednak nie wykorzystał obu rzutów wolnych i do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. W niej rozpędzeni Dragons, prowadzeni przez Bartosza Stępkowskiego i Pawła Odzimkowskiego zdobyli aż 15 punktów w 3 minuty i choć Pigs także zażarcie walczyli, to już nie odwrócili losów meczu. To Dragons zagrają w play-offach, a ekipa Huberta Wasiuka będzie musiała poczekać na to co najmniej do przyszłego sezonu.

Crispy Bagels - Mighty Kings 143:62

Blowout. Bagels potrzebowali wygranej, by zapewnić sobie udział w fazie play-off i sprawnie zrealizowali to zadanie. Szybko wzięli się do pracy i zupełnie zdominowali grających w okrojonym składzie Kings. Tradycyjnie motorem napędowym swojej drużyny był Nikodem Dąbrowski (31 pkt., 3 zb., 7 as.), z bardzo dobrej strony pokazali się również pozostali gracze drużyny, która broni mistrzowskiego tytułu. Dzięki zwycięstwu Bagels awansowali na 2. miejsce w Konferencji Historycznej, dzięki czemu będą rozstawieni w pierwszej rundzie fazy play-off.

Majestic Courtiers - Beer Freaks 64:67

Po świetnym występie w meczu z Rushing Bisons Courtiers zaprzepaścili szanse na awans słabą postawą w spotkaniu z Freaks. Nie umniejsza to jednak zasług ekipy Macieja Pieczula, która z każdym meczem nabierała doświadczenia i ostatnio spisywała się lepiej niż na początku sezonu. Courtiers na początku czwartej kwarty prowadzili różnicą 9 punktów, ale nie potrafili jej utrzymać. Siłą Freaks tradycyjnie była zespołowa gra. Próg 8 zdobytych punktów przekroczyło pięciu zawodników tej ekipy.

Rogue Jumpers - Sleeping Knights 87:82

Pewni udziału w pierwszej rundzie play-offów Jumpers zaskakująco długo męczyli się z niżej notowanym zespołem Knights. W zespole Michała Zabierowskiego wyróżnili się zwłaszcza Kamil Zuń (27 pkt., 10 zb., 3 as.) i Maciej Jaworowski (24 pkt., 6 zb., 2 as.) . W decydującym momencie meczu ze świetnej strony pokazał się jednak Piotr Dawiec (32 pkt., 4 zb., 2 as.) i poprowadził "Janosików" do wymęczonego, ale zasłużonego prowadzenia. W ostatnich minutach Kings jeszcze spróbowali jeszcze odwrócić losy rywalizacji, ale nie byli już w stanie tego osiągnąć.

Blue Lagoons - Rocky Falcons 80:45

Pewne zwycięstwo Lagoons, w barwach których bardzo dobrze spisali się zwłaszcza Mikołaj Chanek (20 pkt., 5 zb., 6 as.), Filip Tyczyński (15 pkt., 4 zb., 2 as.) i Artur Górski (15 pkt., 15 zb., 3 as.). Falcons jak zawsze walczyli ambitnie, jednak nie mieli wiele do powiedzenia. Tym razem w barwach "Sokołów", oprócz Amadou Guino i nieco słabiej dysponowanego tym razem Miłosza Dominiaka wyróżnił się Damian Salawa. Zawodnik ten zdobył dla swojej ekipy 14 punktów.

Golden Treasures - Brave Buglers 110:97

Dla obu drużyn był to niezwykle ważny mecz, dlatego trudno się dziwić, że przystąpiły do niego z pełnym zaangażowaniem. Treasures lepiej rzucali z dystansu (13/30 vs 7/22), zaliczyli także więcej zbiórek (48:40), co zapewniło im przewagę. W efekcie odnieśli kluczowe zwycięstwo, które zapewniło im udział w fazie play-off. Buglers to kolejni półfinaliści poprzedniego sezonu, którzy tym razem nie znajdą się w decydującym etapie.

City Towers - Old Town Bats 101:79

Rozpędzeni Towers pokonali kolejnego rywala. W spotkaniu z Bats posiadali przewagę niemal do samego początku i potwierdzili wszystkie atuty, którymi imponowali w poprzednich spotkaniach. Grali zespołowo, szybko, dobrze ustawiali się w obronie. Dwucyfrową zdobycz punktową zanotowało aż sześciu graczy ekipy, a najwięcej zdobył ich menadżer Tomasz Cybulski -20. Zespół Bats tym razem ciągnął przede wszystkim Mateusz Kurlit, notując 29 punktów, 12 zbiórek i 2 asysty, jednak to nie wystarczyło. Towers w takiej formie będą faworytem do wygranej w D-league. Za niedługo obie drużyny spotkają się znów w pierwszej rundzie, ponieważ Bats zajęli 4. ostatecznie miejsce.

Great Restorers - Rushing Bisons 88:72

Drugie miejsce w D-league przypadło ostatecznie "Odnowicielom", których do sukcesu w spotkaniu z Bisons poprowadzili Jarosław Nowak (21 pkt., 6 zb., 6 as.) , Daniel Słaby (17 pkt. 10 zb., 7 as.), i Arkadiusz Przywara (17 pkt., 7 zb. 6 as.). Bisons, którzy na początku sezonu demolowali rywali i stawiani byli w roli faworyta do wygranej w D-league, znów nie potrafili pokazać pełni swojego potencjału. Była to dla nich już trzecia przegrana w sezonie. Obie drużyny spotkają się niedługo w pierwszej rundzie fazy play-off. Psychiczną przewagę tym zwycięstwem zapewnili sobie Restorers.

Aktualizacja: wtorek, 09.11.2021 18:06

Zaloguj się

Utwórz konto